Promienie słoneczne wkradały się za zasłonek paląc moje oczy jęknęłam przekręcając się na bok przetarłam oczy i zdziwiłam się, gdy zauważyłam Harrego leżącego obok mnie wpatrującego się we ,mnie, podniosłam się na łokciach i przekręciłam głowę. Ból przeszył moją głowę i jęknęłam zerkając na Harrego chciałam coś powiedzieć,ale nie mogłam odwrócić wzroku od niego.Wyglądał inaczej .Był ubrany w biały t-shirt i długie czarne rurki jego włosy były mokre , mył się przygryzłam wargę i zerknęłam na niego. Wyglądał niesamowicie pięknie, mój Pan jest pięknisiem wstałam, przecierając oczy spojrzałam na swój ubiór i skrzywiłam się jeszcze jedno spojrzenie na Harrego,ale go nie ma odwracam się i znowu na niego wpadam, szelmowski uśmieszek i nagle zastawił mi drogę,
odchrząknęłam
- Panie pozwól- powiedziałam cicho ze spuszczoną głową lecz on stał i nic patrzył na mnie zaśmiał sie pod nosem i zerknął na mnie z szerokim uśmiechem
- Dzień dobry Sisi- wziął w palce jedno z moich pokręconych blond pasemek i nawinął sobie na palca
- wiesz nigdy nie widziałem by ktoś tak się nadmiernie ślinił a przy okazji dziękuje za komplement- skrzywiłam się czyżbym mówiła coś przez sen? Och kitt ze snem śliniłam się jak pies wytarłam ręką usta
- Co ja mówiłam?- powiedziałam stanowczo lecz jego spojrzenie skarcało mnie więc odchrząknęłam - Panie co mówiłam- korekta i kolejny uśmiech,przygryzłam wargę, super nic mi nie powie pokręcił głową i odsunął się
- Ubierz się umyj i wypij to co zostawiłem ci na komodzie ciuchy przszykowała Ci Anna- odszedł z uśmiechem a ja patryłam na niego , Anna?
-Kto to Anna? - Harry przystanął i napiął się odwrócił się a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech
- Moja sprzątaczka i gospodyni- Zatkalo mnie przecież to ja miałam pracować robić być jego
- Jak to co tu do cholery- nie dokończyłam zniknął a za nim dziwna fioletowa poświata. Pokręciłam pare razy głową ,lecz to nie znikało, zapewnie uroki picia alkoholu. Gdy po porannej łazience byłam już gotowa wypiłam to co Harry mi kazał nadal czułam się jemu wdzięczna i podległa. Gdy wyszłam usłyszałam jakieś hałasy raczej wycie stęki i pisk , wszedłam do pokoju i zatkało mnie otworzyłam szeroko oczy i powoli wycofalam się zanim co kol wiek zrobiłam. Szybko wybiegłam po drodze wpadłam do kolejnego pokoju lecz wtedy za drzwi wyjrzał nagi Harry , przygryzłam wargę cholera uciekaj lecz było za późno szedł w moją stronę spuściłam głowę w dół by nie móc patrzeć na jego nagi tors na jego och nagiego,
- Co tutaj robisz- powiedział cicho - wracaj do swojego pokoju zaraz przyjdę - odszedł jak nigdy nic i nadal usłyszałam tym razem chichot a ja jak robot ruszyłam do pokoju usiadłam i zobaczyłam książke, otwierając ją wypadło zdjęcie Harrego z 1865 roku w Londynie przyglądałam się zdjęciu i szybko otrząsnęłam się to na pewno głupi żart, wampiry nie istnieją... Nie istnieją teraz im częściej to powtarzałam zdawałam sobie z tego sprawe jakie to jest absurdalne. Uśmiechnęłam się krzywo i zauważyłam wchodzącą osobę do pokoju ruzciłam szybko zdj i książke w kąt pokoju moim oczom ukazała się urocza kobieta o bladej cerze długich kruczoczarnych włosach i dużych szarych oczach, była piękna na prawdę piękna. Przyglądałam się jej była ubrana w biaały fartuszek i czarną sukienkę .
- Witaj Siano jestem Anna - wyciągnęła szczupłą drobną dłoń ujęłam ja i energicznie potrząsnęłam
- Nie jestem sama ,ale to ja powinnam pracować nie ty- skrzywiłam się ale ona tylko się uśmiechnęła i puściła oko mrugając przy tym uroczo
- Słuchaj skarbie, Panicz nie życzył sobie byś była jego sprzataczką on nie chce być samotny
- poklepała mnie po ramieniu później szeptem dodała - kiedyś to zrozumiesz na razie nie jest na to pora
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz