sobota, 28 czerwca 2014

Fix you

perspektywa Zayna

Nagła cisza przerwała jakie kol wiek myśli czułem to,że coś się dzieje jakaś energia ludzka zaczyna upadać i to niedaleko, zacząłem walić w drzwi i próbować dobić się do nich by uratować ją, wiedziałem ,że kiedyś ją znajdą ,ale tak szybko?! Próbowałem otworzyć drzwi ,ale też się nie dało jak ona nie żyje nie wybacze sobie tego do końca życia, moje oczy zalały się łzami tyle razy traciłem ją w tym wcieleniu nie zamierzam ją stracić więc walę ile mam sił w rękach i robie wszystko by te cholerne drzwi się otworzyły, w końcu COŚ PĘKA, I NIC NIE WIDZE W WODZIE. Zaczynam panikować lecz wszystko inne mówi uratuj ją wiec wyciągam ją z wody i widzę jak jej ciało obumiera powoli traci oddech . Zacząłem krzyczeć trząść nią co ludzie robią co ludzie robią!! Szept podpowiada mi masaż serca... ja nie potrafię zaczynam dłońmi wodzić po jej ciele by znajść ta energię życiową i oddac jej troche mojej i znajduje mały gasnący już punkcik na szyji zaczynam oddwać jej moje światło moją energię by mogła żyć ,czując ,że powoli trace swoją energie przestałem i zabrałem ją na łóżko, przez cały czas nucąc coś by czuła,że ja jestem,że nie jest sama ponoć to pomaga . Uśmiecham się widząc nagły jej uśmiech przez sen piękne słodkie sny o niemym niebie , o pięknym gaju ogordzie ... Raju ... Tańczące anioły pod złotym niebem , uśpiąć cie do snów ... Mówie cicho i usypiam przy jej boku. Chce by ta chwila trwała ponieważ wiecej takich nie będzie jak przyjdą po nią znowu sam nie dam rady jej uratować

Call it magic call it trick

Gdy tylko zostałam doprowadzona do mojego pokoju , rozejrzałam się było tak samo mrocznie i bez żadnych dodatków ze smutkiem mogłam stwierdzić,że  mój pokój jak byłam mała był bardziej wystrojony. Uśmiechnęłam sie i odwróciłam do Zayna
-Dziękuje za pomoc gdybyś chciał może spędzisz ten czas ze mną lepiej się poznamy - powiedziałam ze skruchą w głosie coś mi podpowiadało ,że dobrze zaprzyjaźnić się z kim kol wiek poprawić te relacje pomiędzy  ludźmi. Szeroki uśmiech zagościł  na jego pięknej twarzy i usiadł na łóżku po turecku.
- Jasne,że zostanę Sisi ,ale idź się wykąpać , już masz wszystko naszykowane- odwróciłam się i zobaczyłam piękną kobiete podobną do Anny ,drobna blada blondynka o dużych granatowych oczach i takim samym stroju  , otworzyła drzwi i ukazała mi się wielka wanna napełniona olejkami , wszystko tak pięknie pachniało woda była nalana do pełna uśmiechnęłam się pod nosem i kiwnęłam głową, zamknęłam drzwi. Rozebrałam sie i zanurzyłam w wannie.Nie spodziewałam się takiego życia. Usmiechałam sie jak głupia i zamknęłam oczy nie wiem kiedy zanurzyłam się pod wodę i usnęłam , coś mnie obudziło ,a raczej ktoś ,ale nie mogłam się ruszyć czułam bezwładność jakby wanna mnie pochłaniałać zaczęłam machać rękoma szukając jakiegoś zaczepienia , pisk nie wydobywał się z moich ust zaczełam panikować i wiedziałam,że koniec jest bliski . Już nawet nie walczyłam moje ciało opadło czułam cieżar ,który niepozwalał mi sie podnieść .
Lecz nagle czuje jak coś mnie wyławia , próbuje mnie obudzić lecz ja nie moge otworzyć oczy nie moge oddychac nie moge wykrzyczeć,że żyje ....


przepraszam ,że taki krótki dodaje pikanterii :D

Wild Boy

Do sali wbiegł chłopak o ciemnych włosach i szarych oczach
- Siema złamasy co tak siedzicie jedzcie a nie się japicie na to jedzenie sliniąc się- podszedł do stołu i usiadł obok mnie położył dłoń na moim udzie i klepnął z całej siły
- No nie wierze kto tutaj powrócił nasza kochana Sisi jak ja cię dawno nie widziałem hmm ,- znowu te spojrzenie czemu oni tak na mnie patrzyli ,zaśmiał się i podrapał po karku. Myślał nad czymś zauważyłam Szmaragdowe oczy Harrego świrdującego tego mężczyznę przygryzłam warge miał ten srogi wyraz twarzy lecz ON zaczął delikatnie dotykac mojej nogi. Słyszałam szept bądź spokojna,lecz nie czułam się w jego towarzystwie spokojna, odkaszlnęłam i zabrałam się za zjedzenie posiłku. Byl przepyszny po zjedzonym obiedzie ruszyłam do kuchni i zaczęłam pomagać założyłam fartuszek i zaczęłam zmywać nucąc przy tym piosenkę Harrego, bardzo mi się spodobała, nie było nikogo i nie było Harrego by mi powtarzał,że jestem gościem nawet lepiej w  końcu robiłam coś do czego byłam w jakimś sensie przyzwyczajona i wychowana.


Harrego perspektywa

Wyrzuciłem go z tej jadalni najszybciej jak mogłem , jego arogancki śmiech rozniósł się po korytarzu , chciałem go uderzyć lecz tylko uderzyłem w ściane
- CZY TY NIGDY DO CHOLERY JASNEJ NIE ZROZUMIESZ TEGO CO CI MÓWIE?- wykrzyczałem zły lecz on był niewzruszony jakby te słowa spływały po nim , uśmiechnął się tym swoim uśmiechem skrzywiłem się też nie miał złych intencji, moje myśli nagle się uspokoiły
- Nie tylko ty za nią do cholery jasnej tęsknisz zrozum to ty samolubie daj jej powrócić do tego wszystkiego może wszystko by potoczyło się inaczej, a ona patrzy na mnie jak na obca osobę, słuchaj Harry ona tak długo nie wytrzyma wiesz w końcu będzie zadawać pytania ,ale wtedy ty będziesz myśleć co jej powiedziec ,bo ona głupia nie jest może jej wygląd czasami się zmieniał nie znaczy ,że to co ma w sercu i w głowie nie bedzie takie same, przyznaj jest identyczna ,ale teraz wybacz ide się najebać zapomnieć i wiesz co doradzam ci jechać ze mną- cóż odkąd czułem pustke za każdą stratą lubiłem wyjeżdżac na wypad z Louisem był niesamowitym przyjacielem ,a to co powiedzial zamurowało mnie nie odpowiedziałem. Po prostu stałem i uderzyłem go w ramie po przyjacielsku
- Ruszaj się laski na nas wiecznie nie będą czekać- tak miałem ochotę wyjechac za miasto jak to robiłem za każdym razem by na chwilę zapomnieć upić się i obudzić z jakąś laską w łóżku , zaklaskałem w dłonie i zaczeliśmy wyć i ryczeć jak szaleni.
- MÓJ stary Harry powrócił no to co ruszamy- wyszliśmy z zamku, nawet zapomniałem o Sisi teraz liczy się zabawa. Ruszylem piechotą , karoce są dla lamusów w sekunde przebiegłem dystans uśmiechnąłem się do siebie widząc piękna blondynkę po chwili pojawił się obok mnie Lou
- Słuchaj ta blondynka jest moja-poklepałem go w skórzanej kurtce i swobodnym ruchem podszedłem do blondynki ,a co dalej się wydarzy to już czas pokaże
- Harry ostrożnie - lecz olałem go i pokazałem mu tylko środkowy palec by zacząć powoli swoją gre gdzie zawsze ja wygrywałem. Uśmiechałem się piłem i bawilem, Lou nie stal tez jak kołek w końcu od czego są imprezy, byłem dość pijany i uradowany, chce wracać pomyślałem,ale bez dziewczyny ani rusz,
- słuchaj Lou ide wyrwac jakąś dupe i jade do Evy - poklepałem go i ruszyłem do blondynki miała na imie Sofia była piękna łudząco przypominajaca pewną osobę lecz nie wzracałem na to uwagę


Sisi*
Gdy już skończyłam swoją pracę chciałam odejść do Harrego i z nim pogadać był jedyną osobą ,którą tutaj znałam więc czułam się przy nim bezpiecznie,lecz gdy tylko wyszłam z jadalni nie spotkalam nikogo poczułam ukłucie w sercu zostawili mnie... Przeraziłam się zaczęłam biegać i szukac Harrego nie chciałam być smutna samotność była dla mnie jakąś normalną sprawą nie przywiązywałam do tego mojej uwagi to nie był mój problem,ale teraz gdy otaczało mnie wiele osób nagle zabrakło wszystkich, zaśmiałam się nerwowo i spojrzałam w bok . Chłopak w czarnych włosach i czekoladowych oczach i ta cera.... Nie ważne przysiadł obok mnie
- Co się dzieje Sianoo - pieścił moje imie ,a zarazem przysuwał się coraz bliżej utulając mnie ramieniem,
- Nic , zgubiłam się - powiedzialm cicho pod nosem,zaśmial się i wyciągnął papierosy
- Hmm chcesz uwierz pomaga- papierosy były wzrucone w moją stronę, odsunęłam je
- Nie wolno mi palić wiesz zasady i tak dalej ,a po drugie już się upiłam- powiedziałam z pewną satysfakcją ,że jednak nie jestem taka sztywniara jak mysli, dym zaczął palić moje płuca i zakaszlałam. Szturchnełam jego ramię
'- Nie pal przy mnie- spojrzałam w jego oczy zobaczylam iskierki o nie on się ze mnia śmiał  zaraz po tym szeroko się uśmiechnął i poczochrał mi włosy-
- Dobrze,że jesteś mała... tutaj z nami nic ci się nie stanie- wypuścił dym po czym mocno się zaciągnął, spojrzalam na niego lecz wiedziałam,że nie mogłam nic powiedzieć wiec obserowałam jego profil był perfekcyjny uśmiechnęłam się do niego
- Jak masz na imię?- spojrzał na mnie zdziwiony i zgasił papierosa wstał i podał mi dłoń
- Zayn jestem Zayn- gdy oparłam się prawie straciłam równowagę wpadłam w jego ramiona i zaśmiałam się
- O matko jaka ze mnie niezdara przepraszam - wyszeptałam spuszając wzrok , nie chciałam na niego spojrzeć
- nic się nie stało - zaśmiał się i obijął mocno w pasie , ten ruch był dziwnie przyjemny i nieoczekiwany nie chciałam nawet odejść jakby jakas siła mnie do niego ciągneła , tuliłam głowe z gałebieniu jego szyji i tak stałam , mogłam zobaczyć a raczej wyobrazić sobie ten jego spokój na twarzy ,gdy tak teraz stoimy i się tulimy, odsunełam się nie może to długo trwa c wszystko zbyt krótko się toczy . Zmieszany zaczął bawić się swoimi włosami
- Nie powinienem , nie powinnaś - zrobił mi miejsce i uśmiechnął się szeroko - przykro mi tę noc spędzasz tutaj ,- spojrzałam na niego z pewnym smutkiem Harrego nie będzie? Przygryzłam warge i ruszyłam przed nim .
- Czemu ? - wyszeptałam bardziej do siebie lecz echo które odbijało się od ścian nic mi nie pomogło ból w głosie Zayna był odrazu widoczny
- Ponieważ się bawi dobrze- powiedział z jakimś smutkiem w głosie. Czy naruszyłam jakąś dziwną część ciemną część Harrego , no tak impreza echh wzdychnełam i ruszyłam dalej


Przepraszam starsznie za małą aktywność widzicie ostatanie tygodnie ostatanie poprawki w końcu idzie sie do liceum i trzeba było troche poprcować na lepsze ocenuy! Tak sie ciesze,że to już koniec tego wszyystkiego ummm musze nadrobić wszystko wiec teraz mam czas wiec napisze :D jakjies 4 rpozdziały zależy od weny ;D a wiec szykujcie sie jeżeli ktoś jeszcze został :D

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Informacje :D!

Hej jak miło,że kto kol wiek czyta moje wypociny :D jak już was troche jest mam nadzieje,że macie mój blog na oku mam zamiar go dodać na wattpada :D będzie może bardziej upowszechnione :D no dobrze a więc ponieważ jest szkoła nie bede dodawać codziennie rozdziałów :D tak jak kiedyś no a więc tak endżoj na wieczór będzie rozdział jak nie usnę

piątek, 6 czerwca 2014

Samobójstwo było przeznaczone tylko dla ludzi aniołom nigdy to nie było dane

Ta scena była inna odbywała się w hmm znam to miejsce rozejrzałam się i mogłabym je rozpoznawać wszędzie to dom, dom Harrego ... Usłyszałam chichot dochodził on z dworu i uradowany chłopak wbiega wraz z piękną dziewczyną, nie wyglądali jak za naszych czasów spojrzałam na zdjęcie 1864 rok przygryzłam wargę usłyszałam śmiech
-Harry nie powinieneś teraz , nie możesz- znowu śmiech rozniósł się po całym podwórku, roześmiana kobieta o pięknej niespotykanej urodzie i on tak bardzo znany ten dziwny błysk w oku to spojrzenie jest tak dobrze mi znane, uśmiecham się pod nosem obracając się by zauważyć co się stało,że nastała cisza

- Sisi błagam- słysząc swoje imię aż włosy stanęły mi dęba o co tu chodzi ...Czemu.. nie słuchałam dalej lecz o co błagał , o czym on mówił oooł widząc o co błagał zawstydziłam się.

Troche za intymne bym mogła ich podglądać więc spuściłam wzrok ich usta złączyły się w słodkim pocałunku i wtedy pomiędzy nimi wybuchł żar jakiego nigdy nie zauważyłam mały pocałunek zamienił się w kolejnie,,mniejsze by po chwili zniknąć'' stałam tam w tym domku i nasłuchiwałam gdy nagły pisk i wrzask wydobył się z pokoju . Jakby ktoś umarł cierpiał... Nie chce wiedziec pomyślam choć ciekawość przewyższyła mnie ciekawość zawsze będzie nad wszystkim

Perspektywa Harrego(po raz pierwszy)

- Oszalałas musiałaś tak gwałtownie dać jej tę dawke wspomnień czy ty tego nie rozumiesz,że  to ją do cholery jasnej może zabić- to było lekko myślne nawet mało powiedziane małymi kroczkami teraz chciałem to wszystko pokonać ten strach i ból to wszystko z czym borykałem się od poczatku. Nie chce być dla niej wrogiem, zawsze ją odnajdywałem,a teraz gdy mam okazje by z nią naprawdę być moja przyjaciółka i jej przy okazji tez chce na siłę przywrócić jej wszystko to co straciła, lecz nie każdemu jest dane poznać prawdę. To wszystko co się dzieje dookoła mnie i niej to kara. Karma za moje zachowanie tak przynajmniej myślę ,albo głupi zbieg okoliczności klątwa... Nie chce o tym myśleć jestem chyba w tym momencie samolubny myśląc o swoich korzyściach jakie wypłyną gdy tylko odzyska pamięć. Teraz , gdy wszystko do niej powraca z ogromną siłą mogę tylko siedzieć i patrzec na jej spokojny wyraz twarzy widze,że jej się coś,,śni'' jej powieki ruszają się lecz twarz nie wyraża nic innego, nie chce wpływac wchodzić i szperać w jej głowie to nieodpowiednie ,ale desperacja sprawia ,że mam ochotę wejść tam i obudzić ją,ale nie mogę tego zrobić. Sekret musi być odkryty na własną ręke, nic jej nie powiem jak tylko wstanie wymażę z jej rozumu to co najważniejsze a zastąpie je pięknymi snami... By nigdy nie rozmyślała kim jestem , a szczególnie kim ona jest...

Normalnie bym spanikowała ,ale teraz nie bałam się chciałam się ruszyć ale wstrzasneły mna spazmy i obudziłam się znowu w ramionach Harrego uśmiechał się szeroko i utulił do swojej piersi
- Dobrze,że jesteś wstawaj mamy obiad- Rozumiem nic sie nie działo nic ci nie jest dzieki za pomoc, wstałam Eva( skróce to imie) uśmiechnęła się i wzieła mnie pod pache prowadząc do wielkiej sali gdzie słychać był śmiechy męskie śmiechy, otworzyła nam piękna blondynka o długich wręcz powiedziałabym białych włosach przy stole siedział blondyn , szatyn i chłopak o niesamowicie arabskiej urodzie przygryzłam wargę jaki on piękny zaśmiałam się nerwowo
- Siannooooaaaaa- ktoś rzucił się na mnie nie ktoś wszyscy chłopcy każdy mocno ściskał mnie w swoich ramionach stałam osłupiała i klepałam ich delikatnie, spojrzeli to na mnie to na Harrego jakby chcieli znac powód ,czemu ona jest taka lecz odpowiedzi nie dostali jedyne ciche pomruknięcie
- Nadal nie pamięta - i usiedli do stołu wtedy blondyn przemówił
- Przepraszamy Cię Sianoo każdy cieszy się,że tutaj jesteś zrobiłem ten obiad specjalnie dla ciebie- Tak strzał w dziesiątke naleśniki kopytka kluski mmm aż ślinka leciaa zaklaskałam w dłonie i usiadłam na dużym iw ygodnym siedzeniu
- Nic się nie stało, - zakryłam dłonią twarz - moje maniery... - Chłopcy tylko zaśmiali się i nie poprawili mnie wiec zarumieniłam się- jestem starsznie głodna- spuściłam wzrok i spojrzałam niewinnymi oczami na nich wszystkich. Każdy się cieszył ,a ja czułam się speszona. Zapach potraw tylko dodawał mi ochoty by go jeść. Oblizałam wargi i wtedy spotkałam spojrzenie Harrego, jego źrenice były rozszerzone a w moich myslach było słychać szept jego słów odleglych słów. Słodkich słów. Nasze spojrzenia się skrzyżowały. Uśmiechnęłam się uroczo i czekałam,aż ktoś odważy się na to by co kol wiek zjeść

Dark Side

Całą drogę bałam się spojrzeć ja Harrego choć wiedziałam ,że patrzy sie na mnie z pasją i z pewną namiętnością, czułam na sobie jego wzrok ughh niech przestanie. Droga była długa to mało powiedziane mineliśmy pare wiosek , lasy oraz jedną rzekę a teraz droga prowadzi kretymi ścieżkami do wielkiego zamczyska na dużej górze wyglądał tak jakby był przezroczytsy przetarłam oczy i złota mgiełka przeleciała przez cały plac.Harry przyglądał mi się i otworzył drzwi od Karocy
- Witaj u mojej bardzo starej przyjaciółki - podkreślił słowo starej i już wiedziałam,ze to dla niego wazne spotkanie uśmiechnęłam się pod nosem i pozowliłam by mnie prowadził przez duży plac na środku była wielka fontanna z której pryskala woda wielkie stare dębowe drzwi zaskrzypiały gdy otworzyła je piękna kobieta o oliwkowej cerze dużych ciemnych oczach oraz długich kasztanowych włosach jej rzęsy były grubo podkreślone jej oczy błysneły radością i wpadla w ramiona Harrego zaczeli wymieniac się czułością , zachichotałam widzac jego zkałopotaną minę coś czułam,że polubię tą jego przyjaciółkę.Po krótkiej rozmowie ta piękna kobieta spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami, przyjżała mi sie dokładnie po czym odpowiedziała
- Nie wiarygodne, Sianoo jak dobrze Cie widzieć- zamiast podać mi dłoń ona wzięła mnie w swoje ramiona w niedźwiedzim uścisku i niechciała puścić, zaśmiałam się nerwowo i poklępałam ją
- Witam-odszepnełam czułam się źle ale ona tylko pogwizdała i nadal mi się przyglądała  czułam się niezręcznie jakby spoglądała na znajomą ,którą nie widziała latami
- Kolejna, piękna , nie wierze,że żyje- pojedyncze słowa dudniły mi w uszach o czym oni mówią o mnie ? To tylko paranoja to tylko Ci się zdaje, uśmiechnęłam sie nie chciałam wyjść na podsłuchiwaczkę , Nagle nie znana mi kobieta podskoczyła
- Słuchajcie Horan ma dla was obiadek chodźcie ,bo zaraz bedzie zimne - zgarnęła Harrego wzorkiem i wyciągnął dłoń ominęłam go zręcznie i stanęłam obok gospodyni ona się zaśmiała
- Nic jednak się nie zmieniło- powiedziała cicho i ruszyłyśmy do zamku, wszystko było takie zimne i ponure na ścianach wisiały tylko żylandory i pojedynczo rozsypane świeczki w kątach korytarzy , zatrząsłam się z zimna, Harrego i tą Panią nic nie ruszało, odchrząknęłam nie wiedziałam jak sie zapytać o jej imię. Odwróciłam się do niej ,ale ona odpowiedziała za mnie
-Evanesca moja droga- teraz to ja byłam zdziwiona skąd ona to wiedzia.. otworzyłam szeroko buzię i zaniemówiłam Harry skarcił wzrokiem Evanescę . Ona tylko potrząsnęła głową nie robią sobie nic z tego ,czułam się tak dziwnie jakbym zostawała wprowadzona do tajemniczego nieznanego mi świata,do którego nie zabardzo pasuje ich elegancjia i ruchy były wyrafinowane,a moje zwyczajne i proste, Ja byłam Zwyczajna
- Głupiś Harry glupiś  w końcu pamięć jej powróci , nie zmienisz biegu historii- Zatrzymałam się cichy pisk wydobył się z moich ust gdy upadłam , poczułam ból w klatce piersiowej  czułam ,że pochłana mnie mrok. Nie czułam już nic tylko widziałam coś tak jakby za mroku ukazywała się scena. Las mroczny las i kobieta która rodzi, to matka Harrego, i mały on ,ale zaraz on zostaje zabity , obserwuję to zdarzenie z małej odległości i widze jak jego matka mówi coś w nie znanym mi języku, krew płynie jej z oczu ust i buzi, lecz nie przestaje mówić trzyma w dłoniach pobladłe ciało małego chłopca i płacze, krwią...Dookoła natura,traci swoje właściwości zaczyna obumierać. Jakby pobierała energię z Natury oraz samej siebie. To było takie zakazane takie piękne poświęcenie samej siebie poświęcenie nawet natury by móc uratować małego malca, scena mną poruszyła i tak szybko jak się ukazała  tak szybko zniknęła.  Budzę się przerażona spoglądam w prawo i widzę Harrego ze łzami w oczach dotykam jego twarzy i od nowa upadam by mrok mnie pochłonął

czwartek, 5 czerwca 2014

Our song

Siedziałam z szeroko otwartą buzią okej wiedziałam,że to będzie złe wyjść z pokoju ,ale musiałam gdzieś wyjść przemyśleć to wszystko przecież nie jestem jakąś kurwa którą pieprzy tam w tamtym pokoju, cóż Harry jeszcze nie wrócił wstałam i zaczęłam się kręcić Anna uśmiechala się i wodziła za mną wzrokiem nic nie komentowała .
- Jak to nie chce być sam ja tu przyszłam pracowac a nie hmm być jego własność tak na prawdę - jęknełam w frustracji ta cała gra którą odgrywałam w tym przedstawieniu była żałosna ,ale zarazem dawała mi wiele do przemyślenia cholera co tu się dzieje. Po długiej ciszy do pokoju wleciał Harry jego włosy były rozczochrane w różne strony wyciągnął do mnie dłoń
- Dobrze ,ślicznie wyglądasz ,a teraz musimy jechać- Jechać co ? Do cholery jasnej on wyprawia przystanęłam i ujęłam jego dłoń nic się nie odzywałam ostatnie zdarzenie tylko sprawiło,że czułam wstyd będąc blisko niego . Wzrok powędrował do podłogi szybko  zauważył tą zmianę i zaśmiał się
- Nigdy nie widziałaś mężczyzny nago?- Powiedział z rozbawieniem i poczułam jak staje naprzeciwko mnie unosząc jak to ma w zwyczaju od naszego spotkania mój podbródek jego twarz była niebezpiecznie blisko , jego malinowe usta aż kusiły by je posmakować, uśmiechnął się szeroko
- Nie- odpowiedziałam krótko patrzą w jego zielone oczy poczułam jak źrenice się rozszerzają i słysze jego słowa
- Pocałuj mnie - jego szept był ledwie słyszalny jakbym słyszała to w mojej głowie, pochyliłam się ku niemu,ale poczułam ukłucie i ciche w głowie nie, oddaliłam się na chwilę
spojrzałam na niego podejrzliwie ,ale to co przed chwilą się stało zniknęło z mojej głowy , potrząsnęłam głową i pomrugałam oczami jakbym była zahipnotyzowana jeszcze jedno spojrzenie spod przymrużonych powiek i ruszyliśmy korytarzami jego wielkiego pałacu przy wyjściu czekał na nas szofer otworzył nam drzwi do wielkiej Czarnej Karocy z Herbem Stylesów, matusio całe wnętrze było czarne z Złotymi ozdobami rozglądałam się dookoła, piękniee poczułam jak Harry kładzie dłoń na moi udzie i uśmiecha się szelmowsko pieszcząc moje kolano zapukał w okno i wskazał palcem na lasy
- Tam się urodziłem moja matka poszła na spacer i nagle- przesunął dłoń w górę a jego uśmiech stawał się szerszy jak u lisa lisi uśmieszek , nabrałam głęboko powietrza i pokręciłam się nerwowo
- Poczuła skurcze - ścisnął moją noge, przygryzłam wargę cholera co on robi nie chciałam tego,lecz gdzies w głebi wszystko krzyczało ; więcej , więcej !
- nie mogła uciec do domu musiała rodzić tam sama,ale widzisz jakoś dała radę - powiedział krzywiąc się i w tym momencie zerknęłam na niego jego twarz miała grymas bólu jakby te wspomnienie pozostało w nim przez ten cały czas jakby był... Zraniony posłalam mu uśmiech i delikatnie okryłam moją drobną dłoń z jego by zciagnąc ją z mojego uda ,nie chciałam takiej bliskości szczególnie,że był moim Panem takie związki nie zawsze były popierane przez rodziny , do tego to co widziałam w pokoju dało mi do myślenia, czy on chce tego samego odemnie, zatracałam się w własnych myślach nie powinnam, przygryzłam wargę , przenosząc mój wzrok na Harrego  zaśmiał się
- Nie byłaś taka niewinna- wyszeptał coś pod nosem co nie zrozumiałam nachyliłam się
- Hę - spojrzał mi prosto w oczu i mrugnął ,moje policzki oblały się rumieńcami
- Nic droga jest długa możesz spać - poklepał swoje kolana , nie czułam zmęczenia ,ale mimo to ułożyłam głowe na jego kolanach, on zaś zaczął bawić się moimi włosami i nucić piosenkę tą samą piosenkę co śpiewał w nocy ,gdy mnie układał do snu ...miała w sobie szczyptę magi. Kim ty Harry jesteś, nie chciałam spać więc podniosłam się i spojrzałam na niego
- Co to za melodia- Jego uśmiech poszerzył się a w oczach mieniły się iskierki radości
- Nasza piosenka,pamiętasz?- Jego pytanie rozproszyła mnie co on ma przez to na myśli, z przerażeniem patrzyłam to na niego to na małe okienko. Nie pamiętam Harry nie pamiętam

środa, 4 czerwca 2014

Little Death

Promienie słoneczne wkradały się za zasłonek paląc moje oczy jęknęłam przekręcając się na bok przetarłam oczy i zdziwiłam się, gdy zauważyłam Harrego leżącego  obok mnie wpatrującego się we ,mnie, podniosłam się na łokciach i przekręciłam głowę. Ból przeszył moją głowę i jęknęłam zerkając na Harrego chciałam  coś powiedzieć,ale nie mogłam odwrócić wzroku od niego.Wyglądał inaczej .Był ubrany w biały t-shirt i długie czarne rurki jego włosy były mokre , mył się przygryzłam wargę i zerknęłam na niego. Wyglądał niesamowicie pięknie, mój Pan jest pięknisiem  wstałam, przecierając oczy spojrzałam na swój ubiór i skrzywiłam się jeszcze jedno spojrzenie na Harrego,ale go nie ma odwracam się i znowu na niego wpadam, szelmowski uśmieszek i nagle zastawił  mi drogę,
odchrząknęłam
- Panie pozwól- powiedziałam cicho ze spuszczoną głową lecz on stał i nic patrzył na mnie zaśmiał sie pod nosem i zerknął na mnie z szerokim uśmiechem
- Dzień dobry Sisi- wziął w palce jedno z moich pokręconych blond pasemek i nawinął sobie na palca
- wiesz nigdy nie widziałem by ktoś tak się nadmiernie ślinił a przy okazji dziękuje za komplement- skrzywiłam się czyżbym mówiła coś przez sen? Och kitt ze snem śliniłam się jak pies wytarłam ręką  usta
- Co ja mówiłam?- powiedziałam stanowczo lecz jego spojrzenie skarcało mnie więc odchrząknęłam - Panie co mówiłam- korekta i kolejny uśmiech,przygryzłam wargę, super nic mi nie powie pokręcił głową  i odsunął się
- Ubierz się umyj i wypij to co zostawiłem ci na komodzie ciuchy przszykowała Ci Anna- odszedł z uśmiechem a ja patryłam na niego , Anna?
-Kto to Anna? - Harry przystanął i napiął się odwrócił się a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech
- Moja sprzątaczka i gospodyni- Zatkalo mnie przecież to ja miałam pracować robić być jego
- Jak to co tu do cholery- nie dokończyłam zniknął a za nim dziwna fioletowa poświata. Pokręciłam pare razy głową ,lecz to nie znikało, zapewnie uroki picia alkoholu. Gdy po porannej łazience byłam już gotowa wypiłam to co Harry mi kazał nadal czułam się jemu wdzięczna i podległa. Gdy wyszłam usłyszałam jakieś hałasy raczej wycie stęki i pisk , wszedłam do pokoju i zatkało mnie otworzyłam szeroko oczy i powoli wycofalam się zanim co kol wiek zrobiłam. Szybko wybiegłam po drodze wpadłam do kolejnego pokoju lecz wtedy za drzwi wyjrzał nagi Harry , przygryzłam wargę cholera uciekaj lecz było za późno szedł w moją stronę spuściłam głowę w dół by nie móc patrzeć na jego nagi tors na jego och nagiego,
- Co tutaj robisz- powiedział cicho - wracaj do swojego pokoju zaraz przyjdę - odszedł jak nigdy nic i nadal usłyszałam tym razem chichot a ja jak robot ruszyłam do pokoju usiadłam i zobaczyłam książke, otwierając ją wypadło zdjęcie Harrego z 1865 roku w Londynie przyglądałam się zdjęciu i szybko otrząsnęłam się to na pewno głupi żart, wampiry nie istnieją... Nie istnieją teraz im częściej to powtarzałam zdawałam sobie z tego sprawe jakie to jest absurdalne. Uśmiechnęłam się krzywo i zauważyłam wchodzącą osobę do pokoju ruzciłam szybko zdj i książke w kąt pokoju moim oczom ukazała się urocza kobieta o bladej cerze długich kruczoczarnych włosach i dużych szarych oczach, była piękna na prawdę piękna. Przyglądałam się jej była ubrana w biaały fartuszek i czarną sukienkę .
- Witaj Siano jestem Anna - wyciągnęła szczupłą drobną  dłoń ujęłam ja i energicznie potrząsnęłam
- Nie jestem sama ,ale to ja powinnam pracować nie ty- skrzywiłam się ale ona tylko się uśmiechnęła i puściła oko mrugając przy tym uroczo
- Słuchaj skarbie, Panicz nie życzył sobie byś była jego sprzataczką on nie chce być samotny
- poklepała mnie po ramieniu później szeptem dodała - kiedyś to zrozumiesz na razie nie jest na to pora

wtorek, 3 czerwca 2014

I can be your hero

Ściągnęłam swą sukienkę tak czy siak to co powinnam robić to nie strojenie się lecz praca, szybko przebrałam się w fioletową bokserkę i sweterek biały do tego rurki i ruszyłam na dół ale nie takiego balu się spodziewałam.Raczej niby bal ludzie nie byli ubrani w typowe dla arystokracji ubrania raczej przeraziłam się. Każdy miał tatuaże palił i pił w salonie, dookoła Harrego stało mnóstwo kobiet sam popalał mój pan był imprezowiczem. Słyszałam,że cóż książę Harry słynie ze swoich wybryków,ale aż takich związałam włosy i poszłam do kuchni moje potrawy wszystko co zrobiłam było podane,ale nikt tego nie jadł poczułam się urażona dziwny chłód zapanował w moim sercu niestety w tym czasie poczułam się niedoceniona.Piski i wrzask potem usłyszałam tylko tłoczące się szklanki a po chwili głupkowaty śmiech jednego mężczyzny z szlachty, chyba każdy przechodził buntowniczy etap Harry chyba nie wiec szalał jak mógł. Głośna muzyka dudniła aż ściany się trzęsły stałam teraz w progu i spoglądałam z daleka na tą całą katastrofę.Ja myślałam,że cóż bal będzie balem ,a Harry zabawił się moim kosztem jeden plus nie bije mnie i obdarował mnie tą piękną sukienką.Zagryzłam wargi głupia coś myślała, z roztargnienia wydostał mnie głos Harrego
- Mówiłem Ci abyś poczekała na usługę i dużo robić nie musisz-poczułam od niego alkohol i aż się wzdrygnęłam co by mógł ode mnie chcieć ukłoniłam się z gracją i poklepałam go po ramieniu
- Twoje hmm- w tym momencie zrobiłam w powietrzu cudzysłów - niby bal,domówka nie wiem,jest do bani - jego mina mówiła wszystko ,ale nie skomentował tego więc odeszłam zanim powiedziałby co kol wiek. Z uśmiechem który rozświetlił moją twarz uciekłam od niego zgarniając jakiś alkohol nigdy tego nie piłam. Siurkiem wypiłam zawartość kubka i zabrałam butelke jakiemuś frajerowi krzywiąc się piłam ile wlezie.Zapijanie smutków w mojej książce bohaterki często to robiły teraz rozumiem tego sens. Usiadłam na balkonie i podziwiałam gwiazdy z dołu nadal było słychać huk imprezy śmiech i inne odgłosy które bym nie chciała słyszeć. Tak domówka w zamku genialnie Harry. Zarechotałam dziwnie i zeszłam na dół zaczęłam bujać się i wkręcać powoli w towarzystwo zamykając oczy, Harry i tak ma cię gdzieś, usłyszałam głos podświadomości ale nie słuchałam go nadal tańczyłam jak głupia. Tańcz głupia moje biodra wczuły się w rytm muzyki, nawet nie spostrzegłam się ,że cały tłum gapiów patrzy na mnie ze zdziwieniem nie wiem czemu ,ale jakoś mnie to nie obchodzi robi się miejsce i wyczuwam czyjeś silne dłonie na moich biodrach. Wzdrygnęłam się coś czuje,że to się źle skończy 
przeraziłam się wiec odwróciłam się i wpadłam na silną posturę uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam do góry szmaragdowe oczy świdrowały mnie przez cały czas poczułam się speszona odchrząknęłam 
-Prze, prze praszam- wyszeptałam ,lecz gdy zawstydzona odchodziłam złapał mnie za nadgarstek i przytulił do siebie. Skrzywiłam się nie byłam tu dla romansów miałam pracować a obecnie nie zachowuje się jak osoba,która jest sprzedana księciu lecz jak hmm nastolatka, czy dlatego Harry mnie uwolnił widząc moją niewinność wiek czy chciał mnie wykorzystać. Poczułam ciepło  i bezpieczeństwo ,którego nigdy w życiu nie czułam nie miałam nikogo kto by okazał mi jaką kol wiek czułość. A teraz mialam szanse nacieszyć się zapachem Harrego jego dotykiem ciepłem ... Rozmarzyłam się nie poczułam nawet kiedy jestem w jego ramionach i niesie mnie do mnie do mojego pokoju. Spojrzałam na niego a on tylko się szeroko uśmiechnął. Cisza... Ułożył mnie na moim wielkim łożu i zaśmiał się kręcąc głową 
- Słoda mała Sisi jeszcze tyle przed tobą- ucałował mnie w czoło i przysiadł na łóżku nucąc coś pod nosem. Opiekował się mną jakbym była jego zdo ... Jestem jego zdobyczą uświadomiłam sobie fakt jak wielką wladze ma nademną melodia spokojna tak piękna powoli utulała mnie do snu. Moje powieki stały się ciężkie i zasnęłam. Usłyszałam jedyne słowa
- Nie chce być sam śpij dobrze...