- Śmiało - pchnął mnie delikatnie na mięciutkie łóżko upadłam z chichotem obok mnie a raczej nademną stanął on . Uśmiechnął się i ułożył moje dłonie za głowe
- Nie zamierzam cie skrzywdzić- moja mina zbrzydła jak zaczął delikatnie dotykac mojego policzka byłam zmieszana co on chciał przez to powiedzieć nie jestem tu by spełniac jego zachcianki chciałam wstać,ale był bardzo silny przewróciłam głowe w bok
- To nie tak - nie dokończyłam zszedł ze mnie a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech coś niespotykanego z czego on się śmieje. Rozejrzałam się , nie chciałam patrzeć w jego przenikliwe oczy kóre zdawały się prześwietlać całą moją dusze i to jaka jestem. Gdy odszedł zaczełam delikatnie dotykac materiału poszewki był aksamitny i mięciutki w dotyku. Szybko zauważyłam ubrania położone na ogromnym fotelu. Moje kroki były nieśmiałe zabrałam rzeczy i chciałam się przebrac służyć być dla niego uległą tak jak powinnam lecz wpadłam na umięsniony tors , podniosłam wzrok i z grzeczności delikatnie odchrząknełam
- Prosze, Panie chcę się przebrać w ciuchy odpowiednie do mojego stanu- Zauważyłam teraz grymas na jego pięknej twarzy, ukazały się dołeczki i teraz widziałam w nim tylko nastolatka
- Dobrze,ale mów mi po imieniu nie lubie tych wzrotów typu Panie lordzie mów mi Harry książę Harry ,- mruknął pod nosem i dodał - idź przebierz się zaniedługo omówimy menu dań na p- przyjęcie , nie bój się nie będziesz sama przyjedzie moja inna służba ,ale ty będziesz dowodzić słyszałem o tobie wiele bierz się do roboty zainponuj wszystkim- delikatnie przjeechał swoimi długimi palcami po wargach i wzrócił się - aha i jeszcze przyjedzie projektantka która uszyje ci suknie na bal szykuj się- Byłam zszokowana gdy odszedł stałam tam jeszcze chwilkę by powoli poukładać swoje myśli które wirowały wokoło m,ojego zbawcy. Wyszłam na korytarz u gdy weszłam do kuchni zdziwilam się była nowoczesna nie to co kuchnie w szlacheckich dworach, prosta i praktyczna. Otworzylam lodówkę a w głowie ułożyły mi się koncepcje wszystkich dań . Zaczęlam szperać w szafkach i znalazłam kartkę i długopis zaczęłam spisywać przepisy i powoli robić to co należy
Po paru godzinach
Gdy poczułam zimne krople potu na czole usiadłam na blacie i zaczęłam się przyglądać temu co zrobiłam , uslyszałam chichoty i odgłosy butów wstałam i poprawiłam sukienkę przedmną stanęła grupa kobiet otworzyły szeroko oczy a z poza nich wyszedł harry podrapal się nerwowo po karkku
- Zrobiłaś to wszystko sama- czułam się zawstydzona faktem ,że cóż miałam mieć pomoc przygryzłam wargę każda kobieta przyglądała się temu wszystkiemu i dziwiła. Spuściłam wzrok ma prawo mnie uderzyć ukarać albo po prostu wynagrodzić bałam się spojrzeć na jego oczy świdrujących zielonych oczu ,ale tylko zagwizdał
- Charllotte błagam cię zrób jej najpiękniejszą sukienkę jaką potrafisz- teraz czułam jak stał nademną nachylił się i wyszeptał - dobra robota blondi - uśmiechnęłam się pod nosem i ruszyłam za Charllotte . Zaprowadziła mnie do wielkiego pokoju z lustrami stanęłam i zobaczylam po raz kolejny swoją delikatną twarz duże niebieskie oczy małe usta , przygryzłam wargę. A dookoła mnie chrzątała się Charllotte, była zwinna i gwizdała za każdym razem gdy mnie mierzyła, z wielkiego worka wyciągnęła niebieską sukienkę, gdy włożyłam ja wygładziłam jej końce i obruciłam się, małe poprawki przyszycia oraz zwężanie i po 30 minutach moja sukienka była w pełni gotowa obróciłam się do tej rudowłosej piękności i uściskałam serdecznie coś uważam ,że bycie tutaj będzie najbardziej udaną rzeczą jaką mnie w życiu spotkała. Teraz stala ja piękna wyrafinowana subtelna po prostu piękna . Nie chciałam makijażu ,ale na prośbe Harrego upiełam moje włosy wysoko i puściłam bo bokach swobodne pasemka. Uśmiechnęlam się po raz setny do swojego odbicia i ruszyłam w dół. Bal czas zaczać
