wtorek, 20 maja 2014

I take care of you

Gdy już byłam na miejscu nie było tak jak tam gdzie się uczylam. Mieszkał sam w wielkim palacu gdzie nie było żadnej duszy nieśmiało szłam za nim on wielki a ja drobna i krucha. Ściany były ozdobione obrazami jego rodziny wszystko było bogate i szykowne. Wiedziałam,że nie mam czasu by to wszystko podziwiać wiec szybko dogoniłam go myślałam,że pierwsze co to zaprowadzi mnie do kuchni w końcu to jest moje miejsce lecz się mylilam pierwszym miejscej jakie odwiedziłam była sypialnia i to moja. Była ogromna w niebieskich odcieniach zdobione złotymi dekoracjami stanęłam jak wryta tak sprzątaczki nie mają ,ale arystokracja nie traktowała swoją służbę jak coś gorszego więc podobało mi się to. Rozejrzałam się i spojrzałam w górę na mojego Pana uśmiechał się i rozłożył ręce
- Śmiało - pchnął mnie delikatnie na mięciutkie łóżko upadłam z chichotem obok mnie a raczej nademną stanął on . Uśmiechnął się i ułożył moje dłonie za głowe
- Nie zamierzam cie skrzywdzić- moja mina zbrzydła jak zaczął delikatnie dotykac mojego policzka byłam zmieszana co on chciał przez to powiedzieć nie jestem tu by spełniac jego zachcianki chciałam wstać,ale był bardzo silny przewróciłam głowe w bok
- To nie tak - nie dokończyłam zszedł ze mnie a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech coś niespotykanego z czego on się śmieje. Rozejrzałam się , nie chciałam patrzeć w jego przenikliwe oczy kóre zdawały się prześwietlać całą moją dusze i to jaka jestem. Gdy odszedł zaczełam delikatnie dotykac materiału poszewki był aksamitny i mięciutki w dotyku. Szybko zauważyłam ubrania położone na ogromnym fotelu. Moje kroki były nieśmiałe zabrałam rzeczy i chciałam się przebrac służyć być dla niego uległą tak jak powinnam lecz wpadłam na umięsniony tors , podniosłam wzrok i z grzeczności delikatnie odchrząknełam
- Prosze, Panie chcę się przebrać w ciuchy odpowiednie do mojego stanu- Zauważyłam teraz grymas na jego pięknej twarzy, ukazały się dołeczki i teraz widziałam w nim tylko nastolatka
- Dobrze,ale mów mi po imieniu nie lubie tych wzrotów typu Panie lordzie mów mi Harry książę Harry ,- mruknął pod nosem i dodał - idź przebierz się zaniedługo omówimy menu dań na p- przyjęcie , nie bój się nie będziesz sama przyjedzie moja inna służba ,ale ty będziesz dowodzić słyszałem o tobie wiele bierz się do roboty zainponuj wszystkim- delikatnie przjeechał swoimi długimi palcami po wargach i wzrócił się - aha i jeszcze przyjedzie projektantka która uszyje ci suknie na bal szykuj się- Byłam zszokowana gdy odszedł stałam tam jeszcze chwilkę by powoli poukładać swoje myśli które wirowały wokoło m,ojego zbawcy. Wyszłam na korytarz u gdy weszłam do kuchni zdziwilam się była nowoczesna nie to co kuchnie w szlacheckich dworach, prosta i praktyczna. Otworzylam lodówkę a w głowie ułożyły mi się koncepcje wszystkich dań . Zaczęlam szperać w szafkach i znalazłam kartkę i długopis zaczęłam spisywać przepisy i powoli robić to co należy

Po paru godzinach

Gdy poczułam zimne krople potu na czole usiadłam na blacie i zaczęłam się przyglądać temu co zrobiłam , uslyszałam chichoty i odgłosy butów wstałam i poprawiłam sukienkę przedmną stanęła grupa kobiet otworzyły szeroko oczy a z poza nich wyszedł harry podrapal się nerwowo po karkku
- Zrobiłaś to wszystko sama- czułam się zawstydzona faktem ,że cóż miałam mieć pomoc przygryzłam wargę każda kobieta przyglądała się temu wszystkiemu i dziwiła. Spuściłam wzrok ma prawo mnie uderzyć ukarać albo po prostu wynagrodzić bałam się spojrzeć na jego oczy świdrujących zielonych oczu ,ale tylko zagwizdał
- Charllotte błagam cię zrób jej najpiękniejszą sukienkę jaką potrafisz- teraz czułam jak stał nademną nachylił się i wyszeptał - dobra robota blondi - uśmiechnęłam się pod nosem i ruszyłam za Charllotte . Zaprowadziła mnie do wielkiego pokoju z lustrami stanęłam i zobaczylam po raz kolejny swoją delikatną twarz duże niebieskie oczy małe usta , przygryzłam wargę. A dookoła mnie chrzątała się Charllotte, była zwinna i gwizdała za każdym razem gdy mnie mierzyła, z wielkiego worka wyciągnęła niebieską sukienkę, gdy włożyłam ja wygładziłam jej końce i obruciłam się, małe poprawki przyszycia oraz zwężanie i po  30 minutach moja sukienka była w pełni gotowa obróciłam się do tej rudowłosej piękności i uściskałam serdecznie coś uważam ,że bycie tutaj będzie najbardziej udaną rzeczą jaką mnie w życiu spotkała. Teraz stala ja piękna wyrafinowana subtelna po prostu piękna . Nie chciałam makijażu ,ale na prośbe Harrego upiełam moje włosy wysoko i puściłam bo bokach swobodne pasemka. Uśmiechnęlam się po raz setny do swojego odbicia i ruszyłam w dół. Bal czas zaczać

niedziela, 11 maja 2014

Prolog


Początek czegoś nieskończonego

Dzień jak co dzień odkąd moja matka zmarła a ojciec od tak wydał mnie dworowi nie miałam nic do stracenia. Każdy dzień wyglądał tak samo szaro i nudno moja praca nie była ciężka robiłam to co potrafiłam najlepiej każdego dnia coś innego tak dla urozmaicenia tego wszystkiego. Dni były bez zmian : sprzątanie gotowanie,chodzenie i spanie. Dzisiaj każda miała być przydzielona swojemu Panu. Moja nauczycielka stroiła mnie i malowała bym wyglądała jak najlepiej nikt nie chciałby trafić na typową szlachtę. W arystrokracji traktowali kobiety lepiej niż kiedy kolwiek. Mój makijaż i cały wygląd składał się z delikatnego fioletu, czerwonych ust i poskręcanych jak zawsze włosów. Suknie miałam długą morksa wiązaną z tyłu gorsetem. Stanęłam przed lusterkiem nawet na to nie miałam czasu. Moja twarz zmieniła się od czasu...od czasu napadu na moją rodzinę

Retrospekcja

Sisi,siana - wołała moja matka ,ale ja siedziałam cicho skulona nic nie mówiłam nie mogłam jego duże męskie dłonie zasłaniały moją drobną buźkę, już go nienawidzę,mam być grzeczna tak mi powiedział byłam mała i głupia gdybym wiedziała rzeczy,które wiem teraz nie doprowadziłabym do tego,ale to zrobiłam byłam potulna.Nie walczyłam i cóż wróg zwyciężył, gdy odwróciłam głowę jego już go nie było ,a ciało mojej matki wraz z ciałem mojego ojca i braci leżało bezwładne, wybuchnęłam płaczem rzuciłam się na kolana zaczęłam nimi trząść krzyczeć  , by do mnie powrócili ,ale moja starania nic nie dały oni nadal tam leżeli martwi i to przez własną rodzinę


______♣________

 Niechciane łzypopłyneły nienawidze tego dnia w moim życiu odmienił wszystko moje spojrzenie na świat i to co się działo mój własny ojciec chciał bym była wybrana bym była sprzedana przetarłam oczy i tak jak reszta kolezanek z pracy ruszylam do wielkiej sali balowej każda stała z metką i ceną. Byłam warta tyle ile reszta nasza cena jest podbijana bądź zmniejszana w zależności od stopnia zaawansowanie hierarchii uśmiechałam się sztucznie by zwrócić na siebie uwagę najlepszych. To jest jak walka o przetrwanie każdy myśli o sobie więc tez tak robiłam . Nie patrzyłam na inne dziewczyny jak się prezentują, większosc została już sprzedana zostałam tylko ja i Sophia śliczna Szatynka o cerze jak lalka widziałam jej szeroko otwarte oliwkowe oczy, gdy podchodził do niej szlachcic i rzucił krótkie - Biore ją - zamknęłam oczy słyszałam ten szloch i jak pobiegła do swojego pokoju. Przygryzłam wargę. Kupywanie nas było proste gdy kończyłyśmy 17 lat zabierali nas i strolili by potem oddać nas w niepowołane ręce. Zagryzałam wargę czułam spojrzenie jednego z nich. Stukot jego butów odbijał się echem po sali i przystanął wziął moją brodę w swoje ogromne dłonie i odwrócił moją głowe w jego kierunku , uśmiechnęłam się ze łzami w oczach był piękny miał duże szmaragdowe oczy krecone włosy i był ubrany cały na czarno spod kołnierza wystawał tatuaż przygryzłam wargę arystokracja...Uśmiechnął się szeroko przez co na jego policzkach ukazały się urocze dołeczki, obszedł mnie dookoła słyszałam jego mamrotanie jakby coś mówił do siebie po chwili odwrócił się znowu do mnie i wyciagnął dłoń - Chodź kochana zaopiekuje się tobą- wyszeptał mi jak szłam w kierunku przypisywania i płatności. Widziałam jak się wpisuje Sianoa należąca do księcia Harrego Style'sa patrzyłam na to i wiedziałam ,że zaczyna się kolejny rozdział z mojego życia .

sobota, 10 maja 2014

W Cieniu klątwy ( wstęp)

Życie powraca do starego wyglądu , powraca wszystko co dzisiaj byłoby absurdalne ...Każdy chce być na czele rangi hierarchii niszczącej społeczeństwo. Nastoletnie Sianoa zostaje sprzedana dla księcia, Harrego, który nie ma skrupułów, bawi się i pije. Definicje dawno nam znane zostały zamienione każdy bogaty człowiek buduje hierarchię, urodziłeś się w biednej rodzinie to taki pozostaniesz,pozostaniesz w najniższej hierarchii dziedziczonej krwią.... Harry jest jednak bardziej wyjątkowy niż by się myślało, skrywa ogromną  tajemnice. Coś co ukrywa przed wszystkim. Ciekawość prowadzi do niechcianych efektów. Ciekawość prowadzi do zaułków złych myśli i wyobraźni.

Jestem Natalia i to mój kolejny blog :d i kolejny żartuje tego będe póbowała prowadzic :D